Kanał RSS
Kanał RSS

Analfabetyzm muzyczny i wykluczenie muzyczne

Pociąg rusza ze stacji Poznań w kierunku Warszawy. Tym razem TLK spóżnił się.  Siedzę w wagonie. W uszach brzmią znajome perły muzyki klasycznej Kwintetu FECWIS z płyty nagranej przez muzyków Filharmonii Sudeckiej.

Od kilku dni umieszczam w naszym serwisie opinie, recenzje opisujące twórczość  prekursorki zerówek muzycznych Lidii Bajkowskiej, a prywatnie mojej Cioci. Nawet teraz słucham utworów wybranych do płyty przez Lidię Bajkowską, a której aranżację przygotowała  muzyk Agnieszka Kochler z Filharmonii Sudeckiej w Wałbrzychu. To szczególna płyta, ale o tym możesz Czytelniku przeczytać w innym miejscu.

Ale do rzeczy. Jakby powiedział ktoś dla mnie ważny.

Jestem wściekły! Czytam recenzje, opinie, które wielu napisało o twórczości Lidii Bajkowskiej, następnie zamieszczam je w naszym serwisie. Oczywiście wcześniej muszę przepisać je ręcznie, ponieważ powstały w czasach kiedy komputer nie był codziennością. Mówię tu o latach 90, pierwszej połowie. Za każdym razem kiedy czytam recenzję niezmiennie nasuwa się pytanie. Dlaczego metoda, koncepcja Lidii Bajkowskiej została zaprzepaszczona? Dlaczego mimo wielkonakładowych wydań książek liczących po kilkaset tysięcy, drukowanych przez najbardziej szacowne oficyny wydawnicze jak PWN, czy Prószyński koncepcja Lidii Bajkowskiej jakby powiedział ktoś "zaginęła w akcji"? Dlaczego mimo entuzjastycznego przyjmowania przez praktyków, a przede wszystkim dzieci gdzieś zagubiła się w odmętach polskiego piekiełka? Zniknęła. A przecież mimo upływu czasu, koncepcja się nie zestarzała. Więcej okazuje się, że coraz więcej ośrodków naukowych na świecie potwierdza to co Lidia Bajkowska postulowała kilkadziesiąt lat temu? Więc gdzie leży przyczyna, że mimo prostoty, skuteczności kształcenia, nauczyciele nie korzystają z koncepcji Lidii Bajkowskiej? Już nie wspomnę o promocji Polski!

Kilka dni temu muzycy w Warszawie protestowali, nawoływali: zamykają nam Operę Kameralną! Niestety na większości Polakach nie zrobił ów fakt, żadnego wrażenia. A miał zrobić? Dlaczego obywateli sporego państwa w Europie ma obchodzić, że ktoś wpadł na kolejny genialny pomysł zamknięcia namiastki tzw. wyższej kultury? Odpowiedż jest prosta: toż Kowalski czy Nowak nie uczestniczy w toczącym się życiu koncertowym. Nawet nie pomyśli, że można zamiast oglądać kolejny kiczowaty tasiemiec pójść i zatopić się w odmiennych stanach świadomości.

Jakie napotyka bariery by wspiąć się po schodach np. Filharmonii Narodowej w Warszawie? Pierwszą barierą jest cena, bilet na tę ucztę odpowiednio drenuje kieszeń, ale jeśli jakimś cudem Nowak czy Kowalski byłby skłonny wydać zaoszczędzone pieniądze kosztem jedzenia czy egipskich ciemności po tym jak mu odetną prąd, jeślli nawet zdobyłby się na ów desperacki czyn, to pojawia się kolejna bariera tym razem nie do przejśćia. Bariera Mentalna!

Być może zadaje sobie wspomniany przeciętny Polak pytanie :
- A po jaką cholerę mi chodzenie na koncerty z muzyką poważną w tle?
I szybko sobie odpowiada. Kto tego słucha? I myśli sobie, że lepiej pójść do kina, no do teatru w ostateczności. Ale żeby iść i przyglądać się ludziom siedzącym na scenie, grającym na instrumentach, których nawet nie potrafię nazwać, muzykę którą trudno zastosować w codziennym życiu, to już zbyt wiele. Lepiej wpadnę do sklepu (udającego galerie) na okazyjną wyprzedaż (promocjo-wyprzedaż). Zawsze nowy ciuch pojawi się w komodzie. Zostanie trwały ślad, którym jeszcze można się pochwalić.
    Liczę, że mimo mojej ironii przechodzącej w sarkazm większość Polaków w taki sposób o koncertach muzycznych nie myśli. Choć, z moich prywatnych badań focusowych na znacznej grupie dobranej losowo wynika dokładnie co wyżej napisałem. Niestety.

    Przecież Kowalski, Nowak był kiedyś Piotrusiem, Anią, Kasią czy Frankiem, którzy mając kilka wiosen lubili śpiewać, tańczyć, z rozdziawioną buzią słuchali utworów granych przez ludzi ubranych w dziwne stroje, którzy czasem odwiedzali przedszkola, szkoły. Czasem nawiedzona pani nauczycielka w kolejnym akcje desperacji walki z analfabetyzmem muzycznym zabierała dzieci ze swojej klasy do filharmonii czy opery. Piotruś, Ania, Kasia czy Franek wracali do domu w pąsach, w emocjach, przełączali radio na stację emitującą muzykę poważną, czy wręcz prosili starszych o kupienie płyty z muzyką poważną. Niestety po jakimś czasie zanikała w nich chęć odkrywania muzyki. Aż Piotr, Anna, Katarzyna czy Franciszek zapominali, że kiedyś uczestniczyli w koncertach.

Kto jest winny za ten stan rzecz, państwo, szkoła, nauczyciele, rodzice, ksiądz, rabin, pastor, pop, a może minister Zdrojewski?

A odpowiem przewrotnie. Metodycy starej daty i ich poplecznicy. Ci ludzie nadal mają olbrzymi wpływ na edukację dzieci, a tym samym na całe pokolenia wychowywane w duchu wykluczenia muzycznego, i dalej wykluczenia społecznego Mijacie ich każdego dnia na swojej drodze, zwykle są to starsze osoby, grzeczne uśmiechnięte, i zafrasowane, że jest tak żle z tą naszą edukacją. Niektorzy z nich zdobyli stopnie naukowe, są doktorami, doktorami habilitowanymi, a niektórzy doszli nawet do profesór. Jeżdżą po sympozjach, uczestniczą w konferencjach i nieustannie zatrwożeni w swoich przydługich wystąpieniach biją na alarm, że z dzisiejszym pokoleniem jest bardzo żle. Kiedy już wrócą do swoich katedr sięgają ponownie po archaiczne metody nauczania rodem z bolszewickich czasów i kolejne głuche pokolenie przygotowują do wychowywania kolejnych wykluczonych muzycznie, a i czasem społecznie. A dlaczego tak czynią? Mam swoje zdanie, i nie  jest to jakiś tam spisek by Polacy byli robolami u Kanclerzowej Merkel, po prostu z lenistwa, bylejakości i miernoty, która w ich zwojach mózgowych się zagnieżdziła.

Kilka dni temu spotkałem na swojej drodze taką osobę, która na moje pytanie, dlaczego jest tak żle w muzyce, odpowiedziała z żenującą szczerością, bo w szkołach jest za mało godzin wychowania muzycznego, że program jest przeładowany, a nauczyciele robią bokami.

Na moje pytanie, przecież jest skuteczna metoda pracy z dziećmi, z młodzieżą oparta na wieloletnim doświadczeniu, która w krótkim czasie pozwala dzieciakom zrozumieć muzykę. Sprawdzona! Poparta analizami wielu znakomitych praktyków pedagogów, pracowników naukowych, a przede wszystkim uczniów, którzy do dziś wspominają swoją Nauczycielkę Lidię Bajkowską, na twarzy starszej pani pojawił się pobłażliwy uśmiech. Znała koncepcję Lidii Bajkowskiej.
  Niestety jestem cholerykiem. Wypaliłem prosto w oczy, przy większej grupie osób, które dostrzegłem, że odczuwają respekt przed starszą panią, jeśli jest znawcą problematyki oświatowej w dziedzinie muzyki ,to niech wymieni mi laikowi ile jest kontrastów muzycznych w muzyce? Wyobraż sobie Czytelniku, że pani metodyk nie potrafiła wymienić!!!  Nauczyciel akademicki, pracujący na uczelni państwowej w dużym mieści i to wojewódzkim, który przygotowuje nauczycieli wychowania przedszkolnego i wczesnoszkolnego. Chciałoby się się coś powiedzieć, ale przez szacunek do Ciebie nie powiem.

   Problem nie leży w ilości godzin, choć i one są ważne, ale w skuteczności uczenia. Ta banda oszołomów, urzędników jedyne co robi, to utrwala nadal komunistyczną władzę. Wychowuje pokolenie analfabetów muzycznych, ludzi, którzy nie potrafią np. myśleć abstrakcyjnie, których celem życiowym staje się np. praca pomocnika sprzątacza w rzeżni w niemieckim landzie. A tym samym odbiera im prawo do godnego życia, do lepszej edukacji a co za tym idzie do lepszej kariery czy awansowania np w przytoczonej rzeżni w niemieckim landzie.

Przytoczę tu cytat: " Jeśli pracujesz rękoma jesteś robotnikiem, jeśli pracujesz rękoma i umysłem jesteś rzemieślnikiem, jeśli pracujesz rękoma, umysłem i sercem jesteś artystą"

Czy dziś całe pokolenia mają pracować jedynie rękoma? Czy tym samym mamy być wyłącznie konsumentami, wyrobnikami obywatelami kategorii drugiej w tzw. Eurolandzie?

Drogi Rodzicu, jeśli czytasz moje przemyślenia. Zadaj jutro pytanie pani nauczycielce, która zajmuje się Twoją pociechą czy to w przedszkolu czy w szkole. Czy potrafi uczyć świadomego słuchania muzyki? Jeśli sądzisz, że to nie jest ważne, to zdaj sobie sobie sprawę, że kilka lat temu zostały przeprowadzone badania na grupie sześciolatków na Uniwersytecie w Toronto, przez prof Szelenberga, z których wynika, że tylko u dzieci w grupie mającej zajęcia umuzykalniające stwierdzono podwyższenie ilorazu inteligencji. W dwóch pozostałych grupach czyli teatralnej, i w grupie, która nie uczestniczyła w żadnych zajęciach nie zauważono zmian. Więc jeśli nadal twierdzisz, że muzyka nie jest Twojemu Dziecku potrzebna możesz skazać je na wykluczenie społeczne.

Jak to mówią czas na podsumowanie. Postanowiłem, mimo pracochłonnego przepisywania publikować w naszym serwisie opinie o metodzie Lidii Bajkowskiej, po to byś Ty mógł za jakiś czas zadać pytanie, dlaczego w Twojej szkole nikt nie korzysta ze skutecznej metody pracy z dzieckiem, a zachwyca się metodą Węgra Kodaja, czy Niemca Carla Orffa, dlaczego opiekunka Twojego Dziecka nie korzysta ze skutecznej metody Polki Lidii Bajkowskiej.

Na szczęście żyjemy w niezwykłych czasach, informacja raz wrzucona do Sieci, zaczyna żyć swoim życiem.  A Ty możesz ją przekazywać dalej.

To jest dziś mój wkład w nieposłuszeństwo obywatelskie. Nie godzę sie na tę bandę oszołomów, która nadal przekonana jest, że ma monopol na wiedzę, która okopała sie w różnych ośrodkach metodycznych, uczelniach, gdzie na zasadzie kolesiostwa  zdobywała stopnie naukowe. To oni są odpowiedzialni za to, że mamy pokolenia głuchych ignorantów, a co za tym idzie analfabetów funkcjonalnych, którzy zawsze będą przegrywać
 


Komentarze

Czas jest czynnikiem, który zawsze weryfikuje idee, metody czy sposoby działania.

Czas w przypadku EDUKACJI MUZYCZNEJ pokazał nam otwarcie, bez żadnych tajemnic, jak wygląda stan wiedzy muzycznej Polaków. Marnie...

Zmiany w mentalności ludzkiej (a raczej upośledzenie wrażliwości) też możemy sobie łatwo porównać. Jak to wygląda dziś, a jak było wczoraj? Dlaczego widząc leżącego na przystanku człowieka przechodzisz obojętnie...pewnie jest pijany, prawda? Dlaczego jadą pociągiem, zaraz po ruszeniu ze stacji otwierasz książkę, gazetę, laptopa i nie zainteresujesz się, kto siedzi obok. Nawet brak już czasem grzecznościowego: "Dzień dobry" czy "Do widzenia".

A w kwestii tej Pani metodyk z uczelni...to żenujące!

Powiązane filmy z Google Video

Loading...
Loading...